No i miałem już ze stronę ciekawego tekstu o tym jak to ostatni mi tygodnie zapierdalają
jedna rozmowa na gg i szlak trafił moją wene!!!
Czemu osoby którym chciało by się pomóc traktują Cię jak wroga a gdy usłyszą od Ciebie kilka słów prawdy które miały by podziałać jakoś motywująco, mają ochotę Cię zabić??????????????????????????????????????????
jedna rozmowa na gg i szlak trafił moją wene!!!
Czemu osoby którym chciało by się pomóc traktują Cię jak wroga a gdy usłyszą od Ciebie kilka słów prawdy które miały by podziałać jakoś motywująco, mają ochotę Cię zabić??????????????????????????????????????????
Tagi:
szkoda
20.01.2010 o godz. 01:27
komentuj (8)
Ostatnio sobie trochę zaniedbałem szkołę:( Na poprzednim zjeździe nie pojechałem w sobotę bo nie dałem rady podnieść się z łóżka (taki przepity byłem że nie wiedziałem jak się nazywam) i tym samym nie było mnie na zaliczeniu z socjologii.
Na drugi dzień szkole powiedziałem, że byłem potrzebny w pracy, renament i te sprawy. A do pracy tez nie poszedłem, bo powiedziałem, że mam ważne zaliczenie w szkole...
No i takim sposobem olałem sobie system;(
Jutro wypada mi termin dodatkowy, ale w pracy nie wypiszą mi usprawiedliwienia, bo przecież byłem w szkole więc o co chodzi?
Jak czegoś nie wykombinuje to zostanie mi poprawka. Nie miał bym nic przeciwko, ale wypada ona 30 a tego właśnie dnia mam jeszcze 3 inne zaliczenia...
Dobra, zamiast ględzić to może wezmę się za opracowywanie zagadnień!
Na drugi dzień szkole powiedziałem, że byłem potrzebny w pracy, renament i te sprawy. A do pracy tez nie poszedłem, bo powiedziałem, że mam ważne zaliczenie w szkole...
No i takim sposobem olałem sobie system;(
Jutro wypada mi termin dodatkowy, ale w pracy nie wypiszą mi usprawiedliwienia, bo przecież byłem w szkole więc o co chodzi?
Jak czegoś nie wykombinuje to zostanie mi poprawka. Nie miał bym nic przeciwko, ale wypada ona 30 a tego właśnie dnia mam jeszcze 3 inne zaliczenia...
Dobra, zamiast ględzić to może wezmę się za opracowywanie zagadnień!
Zawsze lubiłem tańczyć, jednak ostatnio wolałem włóczyć się po knajpach, chlć na umór i najlepsze w tym wszystkim jest to, że cholernie to lubiłem;)
Kręcił mnie barowy klimat, może to między innymi przez pracę, koniec w końcu barman powinien lubić swoje zajęcie. Tyle, że ja mało tego, że je polubiłem, to jeszcze się z nim utożsamiłem. Więcej przebywałem w swojej knajpie niż w jakim kolwiek innym miejscu. No ale trudno było się oprzeć, codziennie nowi ludzie, nowi znajomi, nowe kontakty...
Miejsce w którym pracuje jest najpopularniejsze w mieście dzieki czemu połowa jego mieszkańców to stali klienci, a zarazem moi znajomi:)
Taaaa.... ciekawe... w sumie to fajnie co? Ale wiecie jak mówią, jeśli masz zbyt dużo znajomych to oznacza, że nie masz ich wcale:(
Ale na szczęście spotkałem wikarego o którym pisałem wcześniej. To on pomógł mi wznieść sens mojego życia na wyższy poziom...;D
Teraz trwam w swojej krucjacie...
Ale ciągle sobie przypominam jak to zajebiście było się najebać i odciąć się od pieprzonego świata pełnego problemów...
Musiałem znaleźć coś co działało by podobnie, coś co sprawiło by, że oddał bym się temu całkowicie i oderwał się od ziemi...
Tym czymś okazał się dla mnie taniec, kiedy się ruszam idę na całość! Skaczę, robię pirułety i masę innych pojebanych rzeczy. A gdy już skończę i sapię jak pies czuję się cholernie spełniony;D
Kręcił mnie barowy klimat, może to między innymi przez pracę, koniec w końcu barman powinien lubić swoje zajęcie. Tyle, że ja mało tego, że je polubiłem, to jeszcze się z nim utożsamiłem. Więcej przebywałem w swojej knajpie niż w jakim kolwiek innym miejscu. No ale trudno było się oprzeć, codziennie nowi ludzie, nowi znajomi, nowe kontakty...
Miejsce w którym pracuje jest najpopularniejsze w mieście dzieki czemu połowa jego mieszkańców to stali klienci, a zarazem moi znajomi:)
Taaaa.... ciekawe... w sumie to fajnie co? Ale wiecie jak mówią, jeśli masz zbyt dużo znajomych to oznacza, że nie masz ich wcale:(
Ale na szczęście spotkałem wikarego o którym pisałem wcześniej. To on pomógł mi wznieść sens mojego życia na wyższy poziom...;D
Teraz trwam w swojej krucjacie...
Ale ciągle sobie przypominam jak to zajebiście było się najebać i odciąć się od pieprzonego świata pełnego problemów...
Musiałem znaleźć coś co działało by podobnie, coś co sprawiło by, że oddał bym się temu całkowicie i oderwał się od ziemi...
Tym czymś okazał się dla mnie taniec, kiedy się ruszam idę na całość! Skaczę, robię pirułety i masę innych pojebanych rzeczy. A gdy już skończę i sapię jak pies czuję się cholernie spełniony;D
Wziąłem się za siebie i chyba najwyraźniej mi to wychodziD
Wszystko zaczęło sie od tego, ze jadąc sobie z uczelni wpadłem na genialny pomysł by odwiedzić sobie kościół.
No a co mi szkodziło? W święta go nie widziałem to pomyślałem sobie, że przynajmniej w niedzielę sobie tam zajrzę;)
Zajechałem sobie elegancko na parking i podreptałem w stronę drzwi...
I co? Zamknite!
Myślę sobie, cholera no to przynajmniej pacierz zmówię czy coś. No i zacząłem sie modlić pod drzwiami...
Zobaczył to nasz nowy wikary którego nie miałem jeszcze okazji widzieć na oczy.
Zapytał mnie co tutaj robię, a ja mu na to "no wie ksiądz, jak trwoga to do boga". Zapytał mnie co mnie męczy itd.
No i zaczęło się żalenie, ze nie wiem co mam ze sobą zrobić, że widzę wszędzie do okoła ludzi szczęśliwych i nie mam pojęcia jak to działa, że jedni mogą być do cholery szczęśliwi a inni nie. Powiedziałem, że ostatnio zapominam o tych wszystkich problemach dzięki wódzie piwsku i zielsku.
I tutaj się zdziwiłem, zamiast mnie opieprzyć że się staczam to on powiedział, że mnie rozumie... ZONK!
No ale zaraz po tym zaczął mówić całkiem do rzeczy.
Mniejsza o tym, co mi tam opowiadał. Ważne jest to, że to wszystko do mnie dotarło i jak widać, chyba działa;)
Nie pije 11 dni, powoli rzucam palenie, zdrowo się odżywiam i żyję coraz aktywniej;D
Nadal chodzę na imprezy ale nie piję i wiecie co? Już coraz lepiej bawię się bez alkoholu. Znalazłem na to sposób, znałem go wcześniej ale już o nim zapomniałem, nazywa się taniec;D To on mnie wyzwala!
A co zrobić kiedy ktoś namawia mnie na picie i trudno się oprzeć? Ksiądz to przewidział, zaproponował mi, żebym podpisał krucjatę. Teraz kiedy mówię ludziom, że podpisałem coś takiego, patrzą na mnie trochę krzywo, ale nikt przynajmniej nie zmusza mnie bym pił;D
Tak więc znajduje coraz to więcej plusów życia bez nałogów;)
Jestem sprawniejszy, myślę bardziej "świeżo", wszystko zapamiętuje i gdy znajomi już nie mogą się już wysłowić ja nadal strzelam ciekawymi tekstami;D
Wszystko zaczęło sie od tego, ze jadąc sobie z uczelni wpadłem na genialny pomysł by odwiedzić sobie kościół.
No a co mi szkodziło? W święta go nie widziałem to pomyślałem sobie, że przynajmniej w niedzielę sobie tam zajrzę;)
Zajechałem sobie elegancko na parking i podreptałem w stronę drzwi...
I co? Zamknite!
Myślę sobie, cholera no to przynajmniej pacierz zmówię czy coś. No i zacząłem sie modlić pod drzwiami...
Zobaczył to nasz nowy wikary którego nie miałem jeszcze okazji widzieć na oczy.
Zapytał mnie co tutaj robię, a ja mu na to "no wie ksiądz, jak trwoga to do boga". Zapytał mnie co mnie męczy itd.
No i zaczęło się żalenie, ze nie wiem co mam ze sobą zrobić, że widzę wszędzie do okoła ludzi szczęśliwych i nie mam pojęcia jak to działa, że jedni mogą być do cholery szczęśliwi a inni nie. Powiedziałem, że ostatnio zapominam o tych wszystkich problemach dzięki wódzie piwsku i zielsku.
I tutaj się zdziwiłem, zamiast mnie opieprzyć że się staczam to on powiedział, że mnie rozumie... ZONK!
No ale zaraz po tym zaczął mówić całkiem do rzeczy.
Mniejsza o tym, co mi tam opowiadał. Ważne jest to, że to wszystko do mnie dotarło i jak widać, chyba działa;)
Nie pije 11 dni, powoli rzucam palenie, zdrowo się odżywiam i żyję coraz aktywniej;D
Nadal chodzę na imprezy ale nie piję i wiecie co? Już coraz lepiej bawię się bez alkoholu. Znalazłem na to sposób, znałem go wcześniej ale już o nim zapomniałem, nazywa się taniec;D To on mnie wyzwala!
A co zrobić kiedy ktoś namawia mnie na picie i trudno się oprzeć? Ksiądz to przewidział, zaproponował mi, żebym podpisał krucjatę. Teraz kiedy mówię ludziom, że podpisałem coś takiego, patrzą na mnie trochę krzywo, ale nikt przynajmniej nie zmusza mnie bym pił;D
Tak więc znajduje coraz to więcej plusów życia bez nałogów;)
Jestem sprawniejszy, myślę bardziej "świeżo", wszystko zapamiętuje i gdy znajomi już nie mogą się już wysłowić ja nadal strzelam ciekawymi tekstami;D
Tagi:
krucjata bez alkoholu
Nazywam się Sebastian i jestem młodocianym alkoholikiem.
Obudziłem się dzisiaj mając w głowie totalną pustkę, chociaż nie tak do końca, było tam trochę szumu i ocean nieświadomości.
Gdzie byłem, co robiłem i z kąt wziąłem się we własnym łóżku?
Pamiętam dwie knajpy, znikające pięćdziesiątki finlandi, cudowny smak żywca, połamany stolik, rozwaloną pięść, ucieczkę przed policją, kumpla którego niosłem i jego siostre która mnie prowadziła, słupek do którego przytulaliśmy się zbierając myśli i siły do podniesienia się z błota, a na koniec czerwone kółko.
No i zajebiście, mam kilka obrazków które trzeba tylko połączyć w całość. Pewnie uda mi się to bez większych problemów, w końcu ma się już tą wprawe;)
Ale najbardziej intryguje mnie to jebane czerwone kółko!
Obudziłem się dzisiaj mając w głowie totalną pustkę, chociaż nie tak do końca, było tam trochę szumu i ocean nieświadomości.
Gdzie byłem, co robiłem i z kąt wziąłem się we własnym łóżku?
Pamiętam dwie knajpy, znikające pięćdziesiątki finlandi, cudowny smak żywca, połamany stolik, rozwaloną pięść, ucieczkę przed policją, kumpla którego niosłem i jego siostre która mnie prowadziła, słupek do którego przytulaliśmy się zbierając myśli i siły do podniesienia się z błota, a na koniec czerwone kółko.
No i zajebiście, mam kilka obrazków które trzeba tylko połączyć w całość. Pewnie uda mi się to bez większych problemów, w końcu ma się już tą wprawe;)
Ale najbardziej intryguje mnie to jebane czerwone kółko!
Tagi:
picie żulerka
Witam wszystkich, w ostatnim wpisie marudziłem o tym jak to życie mnie męczy i że muszę szybko coś zrobić bo czuję że zmierzam do nikont i tak właściwie to stoję w miejscu.
Dawno mnie tutaj nie było więc tak w skrócie o tym co się ze mną działo.
Zaliczyłem kolejny niewypał w relacjach damsko męskich. O Moniczce mówię, okazało się że albo robię coś źle, albo źle że wogólę coś robię. Ale nie martwię się tym bo udało mi się odnowić starą znajomość z Magdą. Kto jest na bieżąco z moimi wpisami wie, że chodzi tu o Magdę od której właściwie wszystko się zaczęło. Sam nie wiem jak to się stało, że "znów się znamy". Myślałem, że ona mnie szczerze nienawidzi za to co kiedyś jej zrobiłem. Złamałem jej serce ale jak się okazuje, nie jestem jedynym który to zrobił. Dziewczyna już tyle wycierpiała w swoim życiu, że na prawdę zasługuje na kogoś kto pomógł by jej dźwigać ten cały ciężar. Chciał bym być tą osobą, ale jak sama twierdzi- ma uraz do całej naszej pieprzonej męskiej rasy. W każdym razie nie odpuszczam:)
Druga rzecz to coś co morze was zaskoczyć. A dokładniej to wśród was właśnie wyrasta dziennikarz z krwi i kości. Zdecydowałem się na studia dziennikarskie zaoczne, to taki mały kroczek żeby pchnąć to moje nędzne życie choć odrobinę na przód. No i teraz to mam juz na prawdę przechlapane.
Po pierwsze zero czasu dla siebie. Jedna praca, druga praca no i studia a gdzieś tam w międzyczasie znajomi.
Po drugie razem z rozpoczęciem studiowania szlak trafił mi laptopa który już dobre 2 miesiące leży sobie w naprawie i najprawdopodobniej same części będą przewyższać jego wartość. Co za tym idzie jestem odcięty od cywilizacji, pisania(które teraz powinienem ćwiczyć przynajmniej 2 godziny dziennie) i tzw wirtualnej uczelni na którą powinienem regularnie zaglądać, dokształcać się tam i wypisywać różne bzdury na akademickich forach dyskusyjnych.
Po trzecie nie mam mnie tutaj:(
Dawno mnie tutaj nie było więc tak w skrócie o tym co się ze mną działo.
Zaliczyłem kolejny niewypał w relacjach damsko męskich. O Moniczce mówię, okazało się że albo robię coś źle, albo źle że wogólę coś robię. Ale nie martwię się tym bo udało mi się odnowić starą znajomość z Magdą. Kto jest na bieżąco z moimi wpisami wie, że chodzi tu o Magdę od której właściwie wszystko się zaczęło. Sam nie wiem jak to się stało, że "znów się znamy". Myślałem, że ona mnie szczerze nienawidzi za to co kiedyś jej zrobiłem. Złamałem jej serce ale jak się okazuje, nie jestem jedynym który to zrobił. Dziewczyna już tyle wycierpiała w swoim życiu, że na prawdę zasługuje na kogoś kto pomógł by jej dźwigać ten cały ciężar. Chciał bym być tą osobą, ale jak sama twierdzi- ma uraz do całej naszej pieprzonej męskiej rasy. W każdym razie nie odpuszczam:)
Druga rzecz to coś co morze was zaskoczyć. A dokładniej to wśród was właśnie wyrasta dziennikarz z krwi i kości. Zdecydowałem się na studia dziennikarskie zaoczne, to taki mały kroczek żeby pchnąć to moje nędzne życie choć odrobinę na przód. No i teraz to mam juz na prawdę przechlapane.
Po pierwsze zero czasu dla siebie. Jedna praca, druga praca no i studia a gdzieś tam w międzyczasie znajomi.
Po drugie razem z rozpoczęciem studiowania szlak trafił mi laptopa który już dobre 2 miesiące leży sobie w naprawie i najprawdopodobniej same części będą przewyższać jego wartość. Co za tym idzie jestem odcięty od cywilizacji, pisania(które teraz powinienem ćwiczyć przynajmniej 2 godziny dziennie) i tzw wirtualnej uczelni na którą powinienem regularnie zaglądać, dokształcać się tam i wypisywać różne bzdury na akademickich forach dyskusyjnych.
Po trzecie nie mam mnie tutaj:(
Nie zastanawialiście się nigdy nad tym kim będziecie za 20 czy 30 lat? Co będziecie robić, czy nadal będziecie się spotykac z tymi samymi ludźmi?
I co najważniejsze, czy uda wam się cokolwiek osiągnąć, czy może zamiast tego, wasze życie nadal będzie stało w miejscu, albo co gorsza nabierze rutyny, zszarzeje i zupełnie wyblaknie.
Od jakiegoś czasu ciągle męczą mnie te same myśli od których puchnie mi głowa. Doszedłem do wniosku, że moje życie stoi w miejscu. Ciagle tylko praca, dom, imprezy, dom, praca imprezy, imprezy, praca, i coraz rzadziej dom.
Takie życie potrafi wyniszczyć nie tylko organizm ale i ludzką psychikę. Czuję, że mój mózg staje się coraz mniej chłonny, a zmysły zaczynają zawodzić.
Nie wiem co się dzieje, być może to z przemęczenia, ale w ostatnich tygodniach znacznie pogorszył mi się wzrok i jeśli to nadal będzie postępować w takim tempie to chyba za niespełna kilka miesięcy będę ślepy jak nietoperz.
Ale wracając do tematu, to mam pomysł jak wyrwać się z tej szarej śmierdzącej rutyną dziury. Jedno magiczne słowo=> STUDIA.
Tak dokładnie i już nawet wybrałem sobie kierunek, co wcale nie było łatwe.
Czy mi się uda? Jeśli tak to na pewno będę zaglądał tu o wiele wiele częściej;)
I co najważniejsze, czy uda wam się cokolwiek osiągnąć, czy może zamiast tego, wasze życie nadal będzie stało w miejscu, albo co gorsza nabierze rutyny, zszarzeje i zupełnie wyblaknie.
Od jakiegoś czasu ciągle męczą mnie te same myśli od których puchnie mi głowa. Doszedłem do wniosku, że moje życie stoi w miejscu. Ciagle tylko praca, dom, imprezy, dom, praca imprezy, imprezy, praca, i coraz rzadziej dom.
Takie życie potrafi wyniszczyć nie tylko organizm ale i ludzką psychikę. Czuję, że mój mózg staje się coraz mniej chłonny, a zmysły zaczynają zawodzić.
Nie wiem co się dzieje, być może to z przemęczenia, ale w ostatnich tygodniach znacznie pogorszył mi się wzrok i jeśli to nadal będzie postępować w takim tempie to chyba za niespełna kilka miesięcy będę ślepy jak nietoperz.
Ale wracając do tematu, to mam pomysł jak wyrwać się z tej szarej śmierdzącej rutyną dziury. Jedno magiczne słowo=> STUDIA.
Tak dokładnie i już nawet wybrałem sobie kierunek, co wcale nie było łatwe.
Czy mi się uda? Jeśli tak to na pewno będę zaglądał tu o wiele wiele częściej;)
Tagi:
studia
"Dzieci nie są waszą własnością,
Są synami i córkami samej mocy Życia,
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami,
I chociaż mieszkają z wami, do was nie należą.
Możecie dać im swoją miłość, lecz nie wasze idee,
Ponieważ one mają własne idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
Ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
Którego wy nie możecie odwiedzić nawet we śnie.
Możecie się wysilać, by stać się takimi jak one,
Lecz nie możecie żądać, by one upodobniły się do was,
Albowiem życie nigdy się nie cofa,
Ani nie zatrzymuje się na dniu wczorajszym."
Kahil Gibran
Zajrzyjcie na Tekst do podlinkowania...
Są synami i córkami samej mocy Życia,
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami,
I chociaż mieszkają z wami, do was nie należą.
Możecie dać im swoją miłość, lecz nie wasze idee,
Ponieważ one mają własne idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
Ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
Którego wy nie możecie odwiedzić nawet we śnie.
Możecie się wysilać, by stać się takimi jak one,
Lecz nie możecie żądać, by one upodobniły się do was,
Albowiem życie nigdy się nie cofa,
Ani nie zatrzymuje się na dniu wczorajszym."
Kahil Gibran
Zajrzyjcie na Tekst do podlinkowania...
Tagi:
racjonalista
Słyszał ktoś coś o firmie PCF spektrum?
Dostałem propozycję pracy w tej firmie i mam ochotę podjąć się tego.
Co mnie powstrzymuje?
Warunki są zbyt kolorowe, można by powiedzieć że kosmiczne. Za dużo kasy, za mało pracy. Aż dziwne, że brakuje im ludzi...
Dostałem propozycję pracy w tej firmie i mam ochotę podjąć się tego.
Co mnie powstrzymuje?
Warunki są zbyt kolorowe, można by powiedzieć że kosmiczne. Za dużo kasy, za mało pracy. Aż dziwne, że brakuje im ludzi...
Tagi:
PCF spektrum
Powiedzcie mi ludzie jakim trzeba być debilem i patałachem, żeby kilka lat dochodzić do wniosku, że to czego szukaliśmy po całym świecie jest tak na prawdę tuż obok?
Ale nie wszystko na raz, po kolei...
Od kilku lat mam pewną znajomą, zawsze świetnie się z nią dogadywałem i nie rzadko jeszcze lepiej bawiłem. Od jakiegoś czasu jest moją przyjaciółką którą niedawno zaprosiłem na wesele w rodzinie na którym kopną mnie ten zaszczyt pełnienia funkcji drużby.
Ta dziewczyna zaczarowała całe wesele. Jej śliczny uśmiech topił wszystkie lody, jej słodki głos rozprzestrzeniał się budząc wszystkich do życia, a patrząc w jej oczy dostawałem gęsiej skórki.
Spotkałem się z nią następnego dnia tzn w niedzielę, na tak zwanych poprawinach. Nie wiem co ta dziewczyna w sobie takiego ma, że każdego następnego dnia w którym ją widzę wygląda piękniej.
Wyszliśmy po angielsku ok 20 i zmyliśmy się na ostatni festyn w jej miejscowości. No i znów daliśmy nieźle popalić naszym stopom.
Ona została, ja pojechałem podrzucić swoich rodziców do domu w którym miałem z resztą już zostać. A Ona? Została...;(
przywiozłem rodziców, zaprowadziłem samochód, ale coś nie dawało mi spokoju. Wróciłem się, wskoczyłem do auta i jak poparzony pojechałem zgadnijcie gdzie...
Nie było trudno ją znaleźć, w każdym razie to było o wiele łatwiejsze od zdjęcia z niej tych ciężkich łańcuchów z tabliczką "NIEDOSTĘPNA".
Zatańczyliśmy pod koniec dwa wolne kawałki, czułem jej ciepło kiedy wtulała się we mnie.
No i odprowadziłem ją do domu, po drodze zgarnąłem kolegę który wybierał się do domu na nogach. Jest moim sąsiadem więc zaproponowałem, że go podrzucę.
Nie wiem po jaką cholerę!!!
Miałem zaparkowany samochód przed jej domem. Odprowadziłem ją do drzwi i właśnie wtedy udało mi się pocałować ją po raz pierwszy, a jednocześnie widziałem ją po raz ostatni.
Chciałbym się z nią spotykać bez przerwy, codziennie, ciągle o niej myślę, zwariuję jeśli jej nie zobaczę.
Dzwoniłem do niej, chciałem się umówić i wygląda na to, że dostałem kosza...
Ale nie wszystko na raz, po kolei...
Od kilku lat mam pewną znajomą, zawsze świetnie się z nią dogadywałem i nie rzadko jeszcze lepiej bawiłem. Od jakiegoś czasu jest moją przyjaciółką którą niedawno zaprosiłem na wesele w rodzinie na którym kopną mnie ten zaszczyt pełnienia funkcji drużby.
Ta dziewczyna zaczarowała całe wesele. Jej śliczny uśmiech topił wszystkie lody, jej słodki głos rozprzestrzeniał się budząc wszystkich do życia, a patrząc w jej oczy dostawałem gęsiej skórki.
Spotkałem się z nią następnego dnia tzn w niedzielę, na tak zwanych poprawinach. Nie wiem co ta dziewczyna w sobie takiego ma, że każdego następnego dnia w którym ją widzę wygląda piękniej.
Wyszliśmy po angielsku ok 20 i zmyliśmy się na ostatni festyn w jej miejscowości. No i znów daliśmy nieźle popalić naszym stopom.
Ona została, ja pojechałem podrzucić swoich rodziców do domu w którym miałem z resztą już zostać. A Ona? Została...;(
przywiozłem rodziców, zaprowadziłem samochód, ale coś nie dawało mi spokoju. Wróciłem się, wskoczyłem do auta i jak poparzony pojechałem zgadnijcie gdzie...
Nie było trudno ją znaleźć, w każdym razie to było o wiele łatwiejsze od zdjęcia z niej tych ciężkich łańcuchów z tabliczką "NIEDOSTĘPNA".
Zatańczyliśmy pod koniec dwa wolne kawałki, czułem jej ciepło kiedy wtulała się we mnie.
No i odprowadziłem ją do domu, po drodze zgarnąłem kolegę który wybierał się do domu na nogach. Jest moim sąsiadem więc zaproponowałem, że go podrzucę.
Nie wiem po jaką cholerę!!!
Miałem zaparkowany samochód przed jej domem. Odprowadziłem ją do drzwi i właśnie wtedy udało mi się pocałować ją po raz pierwszy, a jednocześnie widziałem ją po raz ostatni.
Chciałbym się z nią spotykać bez przerwy, codziennie, ciągle o niej myślę, zwariuję jeśli jej nie zobaczę.
Dzwoniłem do niej, chciałem się umówić i wygląda na to, że dostałem kosza...
Tagi:
co dalej?
W sumie może i tak, ale z drugiej strony jeśli człowiek chce się czegoś dorobić to nie ma że boli:(
Póki co to chcę się trochę odkuć.
Nakupić sobie rzeczy o których zawsze marzyłem, a na które nigdy nie było mnie stać.
Popracuje sobie tak z rok, a później sobie odpuszczę. Może znajdę sobie coś lepiej płatnego i nie będę musiał sobie dorabiać na boku.
Mam tylko nadzieję, że wytrzymam to tępo.
Najgorsze będę tygodnie w których będę miał pracujące niedziele. Tak jak w tym:(
Od piątku spałem w sumie ze 4 godziny a pracowałem ze 40.
Chociaż nie, ja nie pracowałem, ja zapierdalałem!
Dobra kończę, wyrzuciłem to co mi na wątrobie leżało.
Zbieram resztki sił i sunę się do łazienki...
Póki co to chcę się trochę odkuć.
Nakupić sobie rzeczy o których zawsze marzyłem, a na które nigdy nie było mnie stać.
Popracuje sobie tak z rok, a później sobie odpuszczę. Może znajdę sobie coś lepiej płatnego i nie będę musiał sobie dorabiać na boku.
Mam tylko nadzieję, że wytrzymam to tępo.
Najgorsze będę tygodnie w których będę miał pracujące niedziele. Tak jak w tym:(
Od piątku spałem w sumie ze 4 godziny a pracowałem ze 40.
Chociaż nie, ja nie pracowałem, ja zapierdalałem!
Dobra kończę, wyrzuciłem to co mi na wątrobie leżało.
Zbieram resztki sił i sunę się do łazienki...
Tagi:
praca zapierdol praca
Przypominam wszystkim którzy zdążyli już zapomnieć o moim istnieniu.
Co się ze mną działo przez ten czas?
A no cholera nic szczególnego!
Napisałem sobie maturę, przetrwałem jakimś cudem kolejną farsę zwaną związkiem dwojga ludzi, trochę sobie użyłem na imprezach, zalałem się zaledwie kilkanaście razy...
No i co?
No i kórwa nic!
Od około miesiąca moje życie wygląda tak:
Od poniedziałku do piątku pracuje w poooooodobno "najlepszej" pizzerii w mieście, no i co druga niedzielę a w każdą sobotę (i tutaj bez zmian) dorabiam sobie jako kelner w domu weselnym.
na tygodniu pracuję po 8 godzin dziennie, w sobote ok 20 a w niedzielę waha się pomiędzy 8 a 12.
Czas dla siebie i znajomych?
Na tygodniu udaje mi się coś wyskrobać, choć ostatnio przez dobry tydzień to albo pracowałem, albo spałem.
Niby postanowiłem sobie, że biorę się za siebie i przestanę marnować swój czas, ale jakoś marnie mi to wychodzi...
Jestem przemęczony i zestresowany, powoli wszystko zaczyna mnie wkórwiać, zwłaszcza ta reklama co to popierdala mi tu w rogu ekranu, że juz nie wspomnę o tej muszce która lata sobie po moim pokoju jak by jej kto dynamit w dupę wsadził!
Przez to wszystko znów zacząłem palić, ale weź nie pal w takim stresie. Pewnie znów rzucę kiedy poznam jakąś laskę, o ile znajdę na to czas.
No i co by tu dalej wystukać?
Chyba dam sobie spokój bo i tak niczego sensownego nie wymyślę.
Idę sobie dalej w tą ciemną zafajdaną nicość szukając tej właściwej "drogi".
Co się ze mną działo przez ten czas?
A no cholera nic szczególnego!
Napisałem sobie maturę, przetrwałem jakimś cudem kolejną farsę zwaną związkiem dwojga ludzi, trochę sobie użyłem na imprezach, zalałem się zaledwie kilkanaście razy...
No i co?
No i kórwa nic!
Od około miesiąca moje życie wygląda tak:
Od poniedziałku do piątku pracuje w poooooodobno "najlepszej" pizzerii w mieście, no i co druga niedzielę a w każdą sobotę (i tutaj bez zmian) dorabiam sobie jako kelner w domu weselnym.
na tygodniu pracuję po 8 godzin dziennie, w sobote ok 20 a w niedzielę waha się pomiędzy 8 a 12.
Czas dla siebie i znajomych?
Na tygodniu udaje mi się coś wyskrobać, choć ostatnio przez dobry tydzień to albo pracowałem, albo spałem.
Niby postanowiłem sobie, że biorę się za siebie i przestanę marnować swój czas, ale jakoś marnie mi to wychodzi...
Jestem przemęczony i zestresowany, powoli wszystko zaczyna mnie wkórwiać, zwłaszcza ta reklama co to popierdala mi tu w rogu ekranu, że juz nie wspomnę o tej muszce która lata sobie po moim pokoju jak by jej kto dynamit w dupę wsadził!
Przez to wszystko znów zacząłem palić, ale weź nie pal w takim stresie. Pewnie znów rzucę kiedy poznam jakąś laskę, o ile znajdę na to czas.
No i co by tu dalej wystukać?
Chyba dam sobie spokój bo i tak niczego sensownego nie wymyślę.
Idę sobie dalej w tą ciemną zafajdaną nicość szukając tej właściwej "drogi".
Dziś sobota, więc znów do pracy. Myślę, że to wesele będzie dużo ciekawsze od ostatniego, choć by z powodu obecności całej masy znajomych.
Żeni się kumpel z mojej poprzedniej pracy, będzie ciekawie, choćby dla tego, że mamy tego samego szefa który najprawdopodobniej będzie robił za starostę:D
Dla tych którzy nie wiedzą, szef jeszcze do niedawna posiadał jedynie całkiem nieźle prosperujące złomowisko, gdzie zajmowałem sie dewastacją, lub jak my to nazywaliśmy, "gwałceniem" złomowanych samochodów.
W poprzednim roku wyłożył jakieś 750 tys. kupił plac na którym wybudował robiący naprawdę niezłe wrażenie dom weselny.
A ja? Zrobiłem kurs kelnerski i od sylwestra obsługuję wszystkie imprezy. No raz mnie nie było, ale miałem akurat 100-dniówkę:P
Jest jeszcze jedna rzecz odnośnie tego wesela o której warto powiedzieć. Waldek (gość który się żeni) mieszka w tej samej okolicy co moja była Magda, więc nie zdziwię się jeśli Ją tam zobaczę...
Żeni się kumpel z mojej poprzedniej pracy, będzie ciekawie, choćby dla tego, że mamy tego samego szefa który najprawdopodobniej będzie robił za starostę:D
Dla tych którzy nie wiedzą, szef jeszcze do niedawna posiadał jedynie całkiem nieźle prosperujące złomowisko, gdzie zajmowałem sie dewastacją, lub jak my to nazywaliśmy, "gwałceniem" złomowanych samochodów.
W poprzednim roku wyłożył jakieś 750 tys. kupił plac na którym wybudował robiący naprawdę niezłe wrażenie dom weselny.
A ja? Zrobiłem kurs kelnerski i od sylwestra obsługuję wszystkie imprezy. No raz mnie nie było, ale miałem akurat 100-dniówkę:P
Jest jeszcze jedna rzecz odnośnie tego wesela o której warto powiedzieć. Waldek (gość który się żeni) mieszka w tej samej okolicy co moja była Magda, więc nie zdziwię się jeśli Ją tam zobaczę...
Tagi:
wesele kumpla szef magda
Wstaję sobie dziś rano z łóżka i myślę o tym co działo się wczoraj.
Zrobiłem kawę i tak z ciekawości zacząłem szperać w anonsach.
Nie miałem pojęcia, że moje Tico sobie tyle kosztuje. Od razu dopadła mnie myśl, żeby je sprzedać i kupić jakiś motocykl, no ale czym będę jeździł w zimie?
A swoją drogą, to jeszcze nie spłaciłem do końca tej mojej "bestii". Bo cała sytuacja wygląda tak że jeszcze do niedawna jeździłem maluszkiem. Ale patrzący na to jak tym jeżdżę szef mój wspaniały zaczął się bać o moje życie. Więc dał mi to właśnie tico które odkupił okazyjnie 3 miesiące wcześniej. Wymyśliliśmy, żeby spisać umowę kupna-sprzedaży (ale nie z szefem, tylko z poprzednim właścicielem) i kiedy już ją miałem, przerejestrowałem i ubezpieczyłem samochód na siebie. No i ok, można by powiedzieć. Ale musiałem jeszcze za niego zapłacić:pp
Tak więc od ostatniej soboty daję szefowi 100zł i druga stówa zostaje mi na drobne wydatki.
Dla tych którzy nie wiedzą, jestem kelnerem w domu weselnym.
A teraz zrobię sobie podsumowanie mojego budżetu:
Stan portfela: 2zł
Ilośc pozostałych rat za samochód: 8x100zł
Dług u kumpla: 200zł =4x50zł co tydzień
Najkonieczniejsze wydatki:
Zaległa składka ubezpieczeniowa OC poprzedniego właściciela samochodu która przeszła na moje nazwisko: 83zł
zbliżający się termin przeglądu technicznego: ok 150zł
zbliżający się termin zapłaty kolejnej składki ubezpieczenia: 361zł
konieczna wymiana oleju: ok 50zł
wymiana opon na letnie: do 100zł z oponami
konieczna wymiana przegubu lewego: ok 50zł
razem: 1894zł
Czyli jeszcze jakieś 10 sobót, żeby uregulować swoje sprawy finansowe.
A znając siebie, to tych wydatków pojawi se ze dwa razy więcej.
Można by śmiało doliczyć z 600zł na benzynę i picie w międzyczasie.
Muszę szybko znaleźć jakąś dodatkową pracę!
Może zdążę się załapać na jakiś staż do pierwszego czerwca, te dodatkowe kilkaset złotych rozwiązało by moje problemy....
Zrobiłem kawę i tak z ciekawości zacząłem szperać w anonsach.
Nie miałem pojęcia, że moje Tico sobie tyle kosztuje. Od razu dopadła mnie myśl, żeby je sprzedać i kupić jakiś motocykl, no ale czym będę jeździł w zimie?
A swoją drogą, to jeszcze nie spłaciłem do końca tej mojej "bestii". Bo cała sytuacja wygląda tak że jeszcze do niedawna jeździłem maluszkiem. Ale patrzący na to jak tym jeżdżę szef mój wspaniały zaczął się bać o moje życie. Więc dał mi to właśnie tico które odkupił okazyjnie 3 miesiące wcześniej. Wymyśliliśmy, żeby spisać umowę kupna-sprzedaży (ale nie z szefem, tylko z poprzednim właścicielem) i kiedy już ją miałem, przerejestrowałem i ubezpieczyłem samochód na siebie. No i ok, można by powiedzieć. Ale musiałem jeszcze za niego zapłacić:pp
Tak więc od ostatniej soboty daję szefowi 100zł i druga stówa zostaje mi na drobne wydatki.
Dla tych którzy nie wiedzą, jestem kelnerem w domu weselnym.
A teraz zrobię sobie podsumowanie mojego budżetu:
Stan portfela: 2zł
Ilośc pozostałych rat za samochód: 8x100zł
Dług u kumpla: 200zł =4x50zł co tydzień
Najkonieczniejsze wydatki:
Zaległa składka ubezpieczeniowa OC poprzedniego właściciela samochodu która przeszła na moje nazwisko: 83zł
zbliżający się termin przeglądu technicznego: ok 150zł
zbliżający się termin zapłaty kolejnej składki ubezpieczenia: 361zł
konieczna wymiana oleju: ok 50zł
wymiana opon na letnie: do 100zł z oponami
konieczna wymiana przegubu lewego: ok 50zł
razem: 1894zł
Czyli jeszcze jakieś 10 sobót, żeby uregulować swoje sprawy finansowe.
A znając siebie, to tych wydatków pojawi se ze dwa razy więcej.
Można by śmiało doliczyć z 600zł na benzynę i picie w międzyczasie.
Muszę szybko znaleźć jakąś dodatkową pracę!
Może zdążę się załapać na jakiś staż do pierwszego czerwca, te dodatkowe kilkaset złotych rozwiązało by moje problemy....
Pierwszy od bardzo dawna dzień, z którego wycisnąłem 110%. Przeszedłem sam siebie, naprawiłem samochód, wyrównałem ogród. Przywiozłem ziemię na kwiatki, posadziłem 2 drzewka i nawet obiad ugotowałem, nie mówiąc już o sprzątaniu domu;D
Ale to nic w porównaniu z tym co tak na prawdę mnie dziś nakręciło! Odkryłem coś na prawdę niesamowitego. Znalazłem coś co sprawia mi nieziemską radość i pozwala całkowicie pójść w zapomnienie.
Co to takiego?
Napisze za jakieś 2 godzinki;)
Ale to nic w porównaniu z tym co tak na prawdę mnie dziś nakręciło! Odkryłem coś na prawdę niesamowitego. Znalazłem coś co sprawia mi nieziemską radość i pozwala całkowicie pójść w zapomnienie.
Co to takiego?
Napisze za jakieś 2 godzinki;)
Już jutro będzie mi dobrze, musi być dobrze. Mam już głęboko szkołę, nie chce mi się jechać tam po raz kolejny tylko po to, żeby pochodzić sobie po korytarzach i wylądować cholera wie w którym barze, czy lesie...
Z reszta męczą mnie już ci wszyscy ludzie, nie chce mi się patrzeć na ich Twarze.
Zamiast tego zostanę w domu i pogrzebię przy aucie, muszę w końcu zrobić hamulce, są tak zapowietrzone, że przy naciskaniu pedału podczas hamowania, wgniatam go głęboko w podłogę, jeszcze trochę i będzie dziura. No i ten nieszczęsny ręczny, całkiem niedawno wymieniłem linkę i szczęki i teraz muszę rozebrać doszczętnie tylne koła, żeby zredukować luzy.
Przynajmniej będę miał jakieś zajęcie, żeby choć na chwilę oderwać się od tego popieprzonego świata...
Z reszta męczą mnie już ci wszyscy ludzie, nie chce mi się patrzeć na ich Twarze.
Zamiast tego zostanę w domu i pogrzebię przy aucie, muszę w końcu zrobić hamulce, są tak zapowietrzone, że przy naciskaniu pedału podczas hamowania, wgniatam go głęboko w podłogę, jeszcze trochę i będzie dziura. No i ten nieszczęsny ręczny, całkiem niedawno wymieniłem linkę i szczęki i teraz muszę rozebrać doszczętnie tylne koła, żeby zredukować luzy.
Przynajmniej będę miał jakieś zajęcie, żeby choć na chwilę oderwać się od tego popieprzonego świata...
Tagi:
jutro
chyba wpadłem w jakąś pieprzoną depresje...
Podniosłem się dzisiaj z łóżka na pół przytomny o godzinie 05.50 i po ok 3 godzinach snu ledwie trafiając w futryny zaczągałem się do kuchni nastawić ekspres do kawy. Nie dużo brakło, a bym zasypał go cukrem.
Po spożyciu tego niebiańskiego smolistego naparu zwanego kawą(jak to pięknie brzmi) i 2 knapek z twarogiem zawlokłem się do garażu. Myląc jedynkę ze wstecznym pojechałem nie gdzie indziej, tylko do mojej jak że ukochanej szkoły. Po drodze kupiłem kilka pączków, bo o czym jak oczym, ale o tłustym czwartku to Ja jeszcze nigdy nie zapomniałem.
Przedzierając się przez zmorę współczesnej cywilizacji (o korkach mówię) i cudem znajdując miejsce parkingowe na przeciw szkoły pomyślałem sobie, że ten dzień nie będzie wcale taki zły.
Wpadam na szkołę, witam się z ludźmi i w końcu docieram do naszej klasy. Wdaję się w rozmowę z jedną z koleżanek i czego się dowiaduje?
Że we wtorek delikatnie mówiąc odjebało co niektórym z grona pedagogicznego i zadali na dziś tyle, że osoba nieprzygotowana najprawdopodobniej bedzie zbierać lufe co lekcje.
Niby wszystko ok, powiedzieli wcześnej to można było się nauczyć. Tylko, że Ja akurat w ten pierdolony wtorek byłem oddawać krew razem z Konradem.
Nie zastanawiałem się zbyt długo, tylko chwyciłem za plecak, wybiegłem ze szkoły jak popażony i mało obchodził mnie ten mały szczegół, że nauczyciel z którym miałem miec za moment lekcję widział to wszystko i wrzeszczał za mną na pół korytarza!
W drodze powrotnej kupiłem świerzy chleb i bułeczki, żeby starsza się nie bulwersowała i w ten oto sposób trafiłem do domu.
Wypiłem sobie jeszcze jedną kawkę i mnie teraz delikatnie mówiąc nosi jak cholera. Zdązyłem już posprzątać pokój i nawet podmalowałem sobie ściany tam gdzie mój psiak zdążył je już podrapać od ostatniego malowania.
Szukam sobie zajęcia i mam nawet ochotę posiedzieć trochę w książkach, ale jeszcze bardziej ciągnie mnie do zrobienia czegos aktywnego. Zaczynam dusić się w tym domu. Problem polega na tym, że nie mam żadnych pomysłów, a nawet gdybym je miał, to o tej porze dnia nie miał bym ich z kim zrealizować:(
To już tyle moich publicznych wywodów.
Może później, a może wieczorem dopiszę coś ciekawego dla znajomych;)
Aha, a na koniec dla ciekawskich jeszcze moja fotka z pamiętnego wtorku, trochę mi się nudziło na tym fotelu:PP
Po spożyciu tego niebiańskiego smolistego naparu zwanego kawą(jak to pięknie brzmi) i 2 knapek z twarogiem zawlokłem się do garażu. Myląc jedynkę ze wstecznym pojechałem nie gdzie indziej, tylko do mojej jak że ukochanej szkoły. Po drodze kupiłem kilka pączków, bo o czym jak oczym, ale o tłustym czwartku to Ja jeszcze nigdy nie zapomniałem.
Przedzierając się przez zmorę współczesnej cywilizacji (o korkach mówię) i cudem znajdując miejsce parkingowe na przeciw szkoły pomyślałem sobie, że ten dzień nie będzie wcale taki zły.
Wpadam na szkołę, witam się z ludźmi i w końcu docieram do naszej klasy. Wdaję się w rozmowę z jedną z koleżanek i czego się dowiaduje?
Że we wtorek delikatnie mówiąc odjebało co niektórym z grona pedagogicznego i zadali na dziś tyle, że osoba nieprzygotowana najprawdopodobniej bedzie zbierać lufe co lekcje.
Niby wszystko ok, powiedzieli wcześnej to można było się nauczyć. Tylko, że Ja akurat w ten pierdolony wtorek byłem oddawać krew razem z Konradem.
Nie zastanawiałem się zbyt długo, tylko chwyciłem za plecak, wybiegłem ze szkoły jak popażony i mało obchodził mnie ten mały szczegół, że nauczyciel z którym miałem miec za moment lekcję widział to wszystko i wrzeszczał za mną na pół korytarza!
W drodze powrotnej kupiłem świerzy chleb i bułeczki, żeby starsza się nie bulwersowała i w ten oto sposób trafiłem do domu.
Wypiłem sobie jeszcze jedną kawkę i mnie teraz delikatnie mówiąc nosi jak cholera. Zdązyłem już posprzątać pokój i nawet podmalowałem sobie ściany tam gdzie mój psiak zdążył je już podrapać od ostatniego malowania.
Szukam sobie zajęcia i mam nawet ochotę posiedzieć trochę w książkach, ale jeszcze bardziej ciągnie mnie do zrobienia czegos aktywnego. Zaczynam dusić się w tym domu. Problem polega na tym, że nie mam żadnych pomysłów, a nawet gdybym je miał, to o tej porze dnia nie miał bym ich z kim zrealizować:(
To już tyle moich publicznych wywodów.
Może później, a może wieczorem dopiszę coś ciekawego dla znajomych;)
Aha, a na koniec dla ciekawskich jeszcze moja fotka z pamiętnego wtorku, trochę mi się nudziło na tym fotelu:PP
Wrwszcie znalazłem sposób na zabicie nudnych feriowych wieczorów. Zaraz po tym jak zrobiłem wszystko na co było mnie obecnie stać przy moim kochanym tico, postanowiłem przystąpić do przeglądu filmów o tematyce motoryzacyjnej. Zaczęło się oczywiście od Torque, później było fast and fouries 1-2-3, nastepnie taxi1-2-3-4. Po drodze obejrzałem kilka rajdów i komedi o tej samej tematyce.
A teraz odstrzeliwuje kolejno pozycje z tej oto listy filmów które koniecznie trzeba obejrzeć:
1.MOTóR '05 - POLSKI -Roman Sokołowski
2.ENDURO BOJZ -POLSKI
3.EASY RIDER '69 - Swobodny jeździec - D.Hopper, P.Fonda
4.FIXING THE SHADOW -W POGONI ZA CIENIEM - CH.SHEEN
5.GHOST RIDER -N.CAGE
6.WILD HOGS - J.TRAVOLTA
7.HARLEY DAVIDSON & MARLBORO MAN - M.Rurke , d. Jonson
8.DZIENNIKI MOTOCYKLOWE '04 DIARIOS DE MOTOCICLETA-Gael García Bernal
9.THE WILD ONE '54 -DZIKI -M.Brando
10.DZIEWCZYNA NA MOTOCYKLU - Girl on a Motorcycle -M.faithfull
11.BIKER BOYZ '03 POKONAJ NAJSZYBSZEGO -Laurence Fishburne
12.TOMB RIDER - A. Joile
13.60 SEKUND -A.Jolie bryka na szlifierce chwilunie
14.TORUQE '04 JAZDA NA KRAWEDZI
15.LUCKY YOU '07 POKEROWY BLEF - DREW BARRYMORE
16.LOST BOYS II '08 THE TRIBE -Corey Feldman
17.LONG WAY ROUND 2004
18.LONG WAY DOWN 2007
19.MACZETA - 2009 MACHETTE - Danny Trejo
20.AFGANISTAN 2007 -AFGHAN KNIGHTS -Michael Madsen
21.DOBRY ROK - R.CROWE BUJA NA HARLEYU
22.PODWOJNA TOZSAMOSC
23.RESIDENT EVIL 3
24.MOJ OJCIEC I JA '07 ROMULUS, MY FATHER -Eric Bana
25.GRINDHOUSE I
26.TEXANSKA MASAKRA PILA MECHANICZNA II
27.ERIN BROKOVITZ -J. Roberts
28.THE WORLDS FASTES INDIAN '05 -PRAWDZIWA HISTORIA - A. Hopkins
29.STONE COLD
30.ROZRABIAKA '83 RUMBLE FISH - M.RURKE
31.RUNNING COOL '93
32.MASTERS OF MENACE '90 - MISTRZOWIE STRACHU - Dan Aykroyd
33.TERMINATOR II -A.SHWARZENEGER
34.SILVER DREAM '81
35.MOTO DIABŁY '89
36.FREE BIRD 2008
37.BORN TO RIDE '91 RAJDOWCY W AKCJI wojenny w gl. roli wuelki i EL
38.MAD MAX '79 -MEL GIBSON
39.TRANSFORMERS '07
40.ROADSIDE PROPHETS '92 PRZYDROZNI PROROCY
41.RENEGADE -serial RENEGAT 92-97
42.REBELS ROUSERS '70 - JACK NICOLSON
43.EVEL KNIVEL '04 RYZYKANT
44.MISJONARZ '07 MISSIONARY MAN - D.LUNDGREN
45.RECKLESS- '84 BUNTOWNIK Z EBERTON
46.THE STRANGER '95 PRZYBYSZ rez.Fritz Kiersch
47.HELLS ANGELS ON WHEELS '67 ANIOLOWIE PIEKIEL - JACK NICOLSON
48.RYCERZE NA MOTORACH '81 KNIGHTRIDERS
49.THE GREAT ESCAPE -WIELKA UCIECZKA -S.Mcqueen
50.BILLY BAD '92 MOTOR PSYHO -Elvis Restain
51.INDIANA JONES i Królestwo Kryształowej Czaszki 2008 -HARISON FORD
52.SUPERCROSS '05 -Steve Howey
53.THE DARK SIDE OF THE SUN-'97CIEMNA STRONA SLONCA-BRAD PITT
54.PRYWATNE SLEDZTWO '87
55.MIŁOŚC W RYTMIE RAP '91 COOL AS ICE -V.ICE
56.EXIT SPEED '08 -FRED WARD
niestety niektóre z nich są prawie nieosiągalne:(
A teraz odstrzeliwuje kolejno pozycje z tej oto listy filmów które koniecznie trzeba obejrzeć:
1.MOTóR '05 - POLSKI -Roman Sokołowski
2.ENDURO BOJZ -POLSKI
3.EASY RIDER '69 - Swobodny jeździec - D.Hopper, P.Fonda
4.FIXING THE SHADOW -W POGONI ZA CIENIEM - CH.SHEEN
5.GHOST RIDER -N.CAGE
6.WILD HOGS - J.TRAVOLTA
7.HARLEY DAVIDSON & MARLBORO MAN - M.Rurke , d. Jonson
8.DZIENNIKI MOTOCYKLOWE '04 DIARIOS DE MOTOCICLETA-Gael García Bernal
9.THE WILD ONE '54 -DZIKI -M.Brando
10.DZIEWCZYNA NA MOTOCYKLU - Girl on a Motorcycle -M.faithfull
11.BIKER BOYZ '03 POKONAJ NAJSZYBSZEGO -Laurence Fishburne
12.TOMB RIDER - A. Joile
13.60 SEKUND -A.Jolie bryka na szlifierce chwilunie
14.TORUQE '04 JAZDA NA KRAWEDZI
15.LUCKY YOU '07 POKEROWY BLEF - DREW BARRYMORE
16.LOST BOYS II '08 THE TRIBE -Corey Feldman
17.LONG WAY ROUND 2004
18.LONG WAY DOWN 2007
19.MACZETA - 2009 MACHETTE - Danny Trejo
20.AFGANISTAN 2007 -AFGHAN KNIGHTS -Michael Madsen
21.DOBRY ROK - R.CROWE BUJA NA HARLEYU
22.PODWOJNA TOZSAMOSC
23.RESIDENT EVIL 3
24.MOJ OJCIEC I JA '07 ROMULUS, MY FATHER -Eric Bana
25.GRINDHOUSE I
26.TEXANSKA MASAKRA PILA MECHANICZNA II
27.ERIN BROKOVITZ -J. Roberts
28.THE WORLDS FASTES INDIAN '05 -PRAWDZIWA HISTORIA - A. Hopkins
29.STONE COLD
30.ROZRABIAKA '83 RUMBLE FISH - M.RURKE
31.RUNNING COOL '93
32.MASTERS OF MENACE '90 - MISTRZOWIE STRACHU - Dan Aykroyd
33.TERMINATOR II -A.SHWARZENEGER
34.SILVER DREAM '81
35.MOTO DIABŁY '89
36.FREE BIRD 2008
37.BORN TO RIDE '91 RAJDOWCY W AKCJI wojenny w gl. roli wuelki i EL
38.MAD MAX '79 -MEL GIBSON
39.TRANSFORMERS '07
40.ROADSIDE PROPHETS '92 PRZYDROZNI PROROCY
41.RENEGADE -serial RENEGAT 92-97
42.REBELS ROUSERS '70 - JACK NICOLSON
43.EVEL KNIVEL '04 RYZYKANT
44.MISJONARZ '07 MISSIONARY MAN - D.LUNDGREN
45.RECKLESS- '84 BUNTOWNIK Z EBERTON
46.THE STRANGER '95 PRZYBYSZ rez.Fritz Kiersch
47.HELLS ANGELS ON WHEELS '67 ANIOLOWIE PIEKIEL - JACK NICOLSON
48.RYCERZE NA MOTORACH '81 KNIGHTRIDERS
49.THE GREAT ESCAPE -WIELKA UCIECZKA -S.Mcqueen
50.BILLY BAD '92 MOTOR PSYHO -Elvis Restain
51.INDIANA JONES i Królestwo Kryształowej Czaszki 2008 -HARISON FORD
52.SUPERCROSS '05 -Steve Howey
53.THE DARK SIDE OF THE SUN-'97CIEMNA STRONA SLONCA-BRAD PITT
54.PRYWATNE SLEDZTWO '87
55.MIŁOŚC W RYTMIE RAP '91 COOL AS ICE -V.ICE
56.EXIT SPEED '08 -FRED WARD
niestety niektóre z nich są prawie nieosiągalne:(



